Kajakiem nad Bałtyk



Dziennik wyprawy kajakowej Wągrowiec-Bałtyk. Zdjęcia na picasie.

22.04.2011 Znaleźliśmy sponsorów!

Po ponad miesięcznych trudach i setkach telefonów udało nam się zainteresować i dotrzeć do osób chętnych wesprzeć naszą wyprawę. Na przekór tym, którzy w to nie wierzyli, są to przede wszystkim ludzie z Wągrowca. Jesteśmy bardzo wdzięczni Studiu Sephia (obecnie "Yenec" fotografia ślubna), które sponsoruje zaopatrzenie żywieniowe naszej wyprawy oraz wykonało profesjonalną sesję zdjęciową. Kajak wraz z osprzętem użyczyła nam pani Izabela Dylewska z firmy DI sport z Poznania. Zakup profesjonalnego ubioru kajakowego sfinansował Aquapark oraz Urząd Miejski w Wągrowcu, który dodatkowo sponsoruje powrotny transport kajaka. Poznański sklep turystyczny Woda Góry Las wyposażył nas w porządny mapnik. Dziękujemy!




23.04.2011 Pisanka

Dzisiaj po gruntownym myciu okleiliśmy kajak naklejkami naszych sponsorów. Nie obyło się bez stresu - "żeby nam tylko równo wyszło" - myślimy, że jest to najładniejsza pisanka, jaką kiedykolwiek wykonaliśmy. Po południu wybraliśmy się nad jezioro, w celu zapoznania się z naszym nowym kajakiem. Rankiem zrobiliśmy jeszcze zapasy jedzenia, więc wszystko już mamy gotowe i z niecierpliwością czekamy na start.




25.04.2011 Komu w drogę...

Kilka minut po godzinie 9.00 rozpoczęliśmy naszą wyprawę. Na skrzyżowaniu rzek żegnamy się jeszcze z rodziną i naszym dobrodziejem, burmistrzem Wągrowca. Tego dnia spływamy niemal cały dolny bieg Wełny, malowniczo pozawijany pośród lasów. Późnym popołudniem docieramy do Obornik. Obyło się bez wywrotek choć przeszkód było wiele - powalone drzewa i płynące rzeką śmieci. W Obornikach spotkaliśmy małżeństwo, które zaprowadziło nas do swoich znajomych, u których na podwórzu mogliśmy rozbić namiot. Na miejscu dostaliśmy gorącą herbatę i wielkanocną babkę oraz umożliwiono nam korzystanie z ciepłej wody. Dziękujemy!




26.04.2011 Docieramy do Sierakowa.

Rozbiliśmy się na skarpie przed Sierakowem. Można stąd obserwować harcujące bobry. Na kolację zupka gulaszowa. Cały dzień wiosłowania umila trasa wiodąca wśród lasów; minęliśmy pierwszy duży statek, który narobił dużych fal.





27.04.2011 Santok

Tu Warta spotyka się z Notecią. Rano w Sierakowie zrobiliśmy zakupy. Potem ruszyliśmy dalej, bardzo ładne okolice, w ciągu dnia mijamy Międzychód i Wronki. Krajobraz się zmienia, dominują pola. Wieczorem dopływamy do urzekającego Santoka. Ciężko znaleźć miejsce na biwak, brzegi są płaskie, pamiętają ostatnią powódź. Ostatecznie lądujemy na plaży, na której zwykle bywają bobry.





28.04.2011 Kostrzyn

Już na Odrze. Dzisiejszego dnia przepływaliśmy przez Gorzów Wielkopolski, gdzie spotkaliśmy się z panem z Gazety Wyborczej. Pogoda dopisuje, za miastem praży nas słońce, płyniemy pośród pól aż do Parku Narodowego Ujścia Warty gdzie roi się od ptactwa, bardzo ciekawa okolica. W Kostrzynie spotykamy się z Maciejem, kolegą Inki (który jest autorem  poniższego zdjęcia).
Wpływamy na Odrę, która jest ogromna.





29.04.2011 Odra

Tego dnia zatrzymujemy się w dwóch nadodrzańskich wioskach, oazach ciszy i spokoju. Przepływamy też przez wysunięty najbardziej na zachód punkt Polski - kolano Odry na południowy zachód od Cedyni. Na niebie zbierały się burzowe chmury, na szczęście wiosłowaliśmy na tyle szybko, że deszcz zostawiliśmy za plecami (historia powtórzyła się trzykrotnie). Niestety wiatr ze wschodniego zmienił się na bardziej północny, co daje nam się we znaki i nocujemy niewiele dalej od miejsca naszego popołudniowego postoju.




30.04.2011 Ciężki dzień...

...a nawet najcięższy dzień wyprawy za nami (póki co). Mocny wiatr wiejący wzdłuż prostej, długiej rzeki wzburzył spore fale. Zdołaliśmy dopłynąć do Gryfina. Przez cały dzień zrobiliśmy 34 kilometry (dla porównania Sieraków-Santok 80km). Noc i poranek zimne.





1.05.2011 Szczecin

Dzisiaj zwiedzamy międzyodrze, zawijamy też do stanicy PTTK gdzie dostajemy butelkę wody i ładujemy telefon. Później przepływamy przez portową część Szczecina. W mieście wszystko jest duże: statki, stocznie,elewator Ewa i fale. Umykamy przed wodolotem (pływa szybciej od innych statków). Śpimy na malowniczej wyspie Dębina, obok ruin leśniczówki.





2.05.2011 Zalew Szczeciński

Od rana pogoda nas pozytywnie zaskoczyła - było bezwietrznie. Popłynęliśmy na Jezioro Dąbie by obejrzeć betonowiec (wrak statku z okresu II wojny światowej, zbudowanego z ... betonu). Szybko przepłynęliśmy przez Roztokę Odrzańską zatrzymując się w porcie w Stepnicy na obiad i na zakupy. Zalew powitał nas silnym wiatrem w twarz; wody zalewu są zaskakująco przejrzyste i płytkie. W Kopicach spotkaliśmy ludzi, którzy czytali o nas w prasie. Mijamy Czarnocin znany z największych fal na zalewie. Tutaj wiatr daje nam popalić. Skonani rozbiliśmy biwak w środku trzcinowiska.





3.05.2011 Zalew Kamieński

W obawie przed wiatrem wstajemy wcześnie rano (zwykle rano i wieczorem mniej wieje) i kierujemy się w stronę Wolina, do którego dotarliśmy po trzech godzinach zmagania się z żywiołem. Oszacowaliśmy wtedy, że dzisiaj nie uda nam się dopłynąć do Dziwnowa, więc skorzystaliśmy z okazji i zatrzymaliśmy się na noc u naszych znajomych w Kamieniu Pomorskim.




4.05.2011 Morze Bałtyckie

Ruszamy z Buniewic na Wyspie Chrząszczewskiej do Kamienia Pomorskiego na spotkanie z redaktorem serwisu ikamien.pl. Początkowo dobra pogoda zmienia się w zimny wicher z północy. Fale są duże, a żeby dotrzeć do Kamienia, musimy płynąć równolegle do nich. W efekcie woda często przelewa nam się przez kajak i na miejsce docieramy zmoknięci i zziębnięci. Na szczęście aura się poprawia i w stronę Dziwnowa udajemy się w znacznie lepszych warunkach. Na rzece Dziwnej praktycznie nie ma fal i nie wieje, więc z optymizmem zbliżamy się do wyjścia z portu. Jednak im bliżej morza, tym wiatr coraz bardziej się wzmaga i pojawią się coraz większe fale, które na Bałtyku spokojnie mogły mieć metr wysokości. Na szczęście fale na morzu są długie i daleko od brzegu się nie załamują (tak często), wystarczy zmienić kurs na plażę i dać się ponieść do samego brzegu. Ostatecznie po dziesięciu dniach szczęśliwie docieramy do celu wyprawy.





7.05.2011 Spotkania

Wczoraj wybraliśmy się udzielić wywiadu do redakcji Głosu Wągrowieckiego, a następnie spotkaliśmy się z burmistrzem Wągrowca, panem Stanisławem Wilczyńskim, któremu podziękowaliśmy za wsparcie naszego pomysłu. Przy kawie i herbacie opowiedzieliśmy o podróży i naszych przyszłych wyjazdowych pomysłach (w lipcu jedziemy tandemem do Kijowa). Miasto sprezentowało nam jeszcze firmowe koszulki  z hasłem "Wągrowiec - tu rodzi się sukces", a także wągrowieckie czekolady i drobne upominki.





7.05.2011 Nowa mapka

Mapka wyprawy z noclegami:




11.05.2011 Kolejne spotkanie

Jesteśmy z niego bardzo dumni, ponieważ nie tak łatwo zastać niezwykle aktywną panią Izabelę Dylewską. Czekaliśmy cierpliwie, by uścisnąć jeszcze raz jej dłoń i podziękować za kajak, który jak się okazało umożliwił nam zrealizowanie postawionego celu. No i nie obyło się bez pamiątkowego zdjęcia.