Aktualności‎ > ‎

Zdażyło się w Singapurze

opublikowane: 21 maj 2014, 19:13 przez eferde   [ zaktualizowane 20 lip 2014, 05:31 ]
22.05.2014, Singapur

Udało się! Nowa piasta już głośno tyka w kole, tak jak pierwszego dnia wyprawy czternaście miesięcy temu. Lawina szczęśliwych zbiegów okoliczności zaczęła się toczyć już w południowej Tajlandii, gdzie w jeden upalny dzień spotkaliśmy grupkę rowerzystów na ładnych rowerach z sakwami. Jeden z nich to Vincent, z singapurskiego klubu rowerowego.


https://lh3.googleusercontent.com/-FP-9wMbvyTo/U2sUrxsQMGI/AAAAAAAAPBE/84XtuEDcNOc/s1600/IMG_6787.JPG

Ucieszył się, gdy powiedzieliśmy jaki jest cel naszel podróży. Umówiliśmy się na kawę i wymieniliśmy mailami i telefonami. Po miesiącu dokręciliśmy na miejsce. Chcemy jeszcze skoczyć na Sumatrę ale przerzutki i notebook już dogorywają, więc poprosiliśmy Vincenta o pomoc w znalezieniu odpowiednich sklepów. Spotykamy się w Holland Village, w jednym z wielu w tym mieście foodcourtów, w którym lancze i dinery jedzą Singapurczycy w kołnierzykach razem ze zwykłymi ludzmi, za stosunkowo niewielkie pieniądze (obiad można zjeść już za 2-3 sindolary, czyli 5-8zł). Wybór jest duży, zwykle zjeść można tu specjały chińskie, malezyjskie i hinduskie.

Po śniadaniu ruszamy razem w stronę najlepszych sklepów rowerowych, ale naszej piasty nie mają. Mogą zamówić i będą mieli za 4 miesiace! A fabryka jest zaraz obok! Kręcimy po mieście aż 20km, przy okazji zahaczamy Chinatown (można kupić pamiątki, przy próbie utargowania ceny, sprzedawczyni patrzyła na nas dziwnie) i dwie naprawdę piękne świątynie. Ta chińska była bardziej chińska niż całe Chiny, a w hinduskiej grali na bębnach i trąbie z dziwnym rezonansowym dźwiękiem, że aż ciarki przechodziły. Nie ominęliśmy też niesamowitego Marina Bay z symbolem miasta: rybo-lwem i tym z czym kojarzymy Singapur, czyli budynkiem Marina Bay Sands z basenem na dachu. Wszędzie przemieszczaliśmy się na naszym tandemiku, w tłocznych miejscach trzeba było trochę prowadzić, ale tych nie było za dużo, bo gdy budowali drogi i chodniki nie żałowali miejsca.


https://sites.google.com/site/inkaolopl/home/_draft_post/IMG_7425.JPG

Nasz rowerowy przewodnik nie przejmuje się zakazami jazdy na rowerze, które pojawiają się tu i ówdzie ("Jak nas zatrzyma policja, to mówimy że nie widzieliśmy zakazu."), a takze czerwonymi światłami (!). Wokół nas sporo rowerzystów. Jeden z nich zagaił rozmowę, jego wzrok przykuł nasz mały żółty tandem. Od słowa do słowa i nasz nowy kolega, Sk mówi że załatwi nam taką piastę, bo 10 lat pracował w Shimano. Dzwoni do znajomego z fabryki i już jesteśmy umówieni na jutrzejsze popołudnie. Z Sk'im umawiamy się jeszcze na kawę w jego bakpakerskim hostelu. Ma 50% zniżki za nocleg dla rowerzystów. Oprócz tego serwis i sklep rowerowy (w którym kupimy nowe opony i dętki, bo stare mają już po kilkanaście łatek).


https://lh4.googleusercontent.com/-ET3OnaNZLKE/U53aM4azbcI/AAAAAAAAQlM/yrKOK5GF7-k/s1600/IMG_7433.JPG

https://sites.google.com/site/inkaolopl/home/_draft_post/IMG_7469.JPG


Następnego dnia pędzimy do fabryki (chyba z 10km w jedną strone), gdzie spotykamy się z panem Erykiem, który zajmuje się produkcją naszej piasty.


https://lh6.googleusercontent.com/-cXz0bbOT_r0/U53amv2maxI/AAAAAAAAQmc/_q8PDIzDlOs/s1600/IMG_7482.JPG

Mówi, że jesteśmy pierwszymi osobami na świecie, które zrobiły taki test na tym sprzęcie. Dostajemy w prezencie nową piastę, a w zamian mamy dać starą, którą sobie chętnie obejrzą i sprawdzą co się zużyło. Kolejny dzień cały poszedł na montowanie koła i kolejną wizytę w fabryce, by zawieźć starą piastę.


https://lh3.googleusercontent.com/-CQiWB27QN8s/U53avKgha3I/AAAAAAAAQnE/LqARzRbu3zs/s1600/IMG_7495.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-gHPP0uUJq9E/U53awdAqg9I/AAAAAAAAQnM/aKimWmIec4U/s1600/IMG_7502.JPG

Miało być odpoczywanie, ale w samym Singapurze zrobiliśmy do tej pory aż 120 km! Przynajmniej odczuwalnie lepiej się pedałuje i kolejne kilometry będą czystą przyjemnością.

Dzisiaj wypływamy promem na Sumatrę. Plan mamy ambitny, powiedzie się, jeśli znajdziemy jakiś sklep z kurtkami i ciepłą odzieżą.