Aktualności‎ > ‎

W gościach u Kałmuków

opublikowane: 29 maj 2013, 10:43 przez eferde   [ zaktualizowane 12 lip 2014, 08:55 ]
29.05.2013, Hulhuta, Kałmucja, Rosja

Dzisiaj mamy podwójne szczęście. Od miejsca, w którym spaliśmy do następnej maleńkiej miejscowości było trochę ponad 50km stepu. Akurat gdy zatrzymaliśmy się w lokalnym (i jedynym po drodze) cafe na herbatę, lunął rzęsisty deszcz. Nawet dla pani z cafe był do rzadki widok. Mówi nam, że u nich to tylko "gorąc i piasek".


https://lh5.googleusercontent.com/-211qhHQJTwU/UanedUsi_TI/AAAAAAAAF2E/hSS3kJvhbZ0/s1600/IMG_2137.JPG

Pod koniec dnia, prawie 30km dalej, w następnej wiosce (drugiej dzisiaj w ogóle) przy okazji pytania o wodę, zostajemy zaproszeni w gości przez kałmuckiego farmera. Gdy baranina się gotuje, jedziemy Ładą Niwą zagonić jego zwierzęta do zagrody. Nasz gospodarz jest jednym większych farmerów w okolicy, dzierżawi ponad 4000ha stepu. W jego hodowli jest 500 owiec, 200 krów i 100 koni. Wszystkie zwięrzeta pasą się swobodnie przez cały rok, tylko krowy i owce są spedzane na noc do zagród, ze względu na występujące tu wilki. Dziś ze względu na nas, zaganiane są samochodem, a tak normalnie to terenowym motocyklem, a zimą konno, bo żaden pojazd w śniegu nie ujedzie. Konie są bezpieczne i śpią w stepie. Parę chwil przed naszym przyjazdem ocieliła się jedna z krów i mamy okazję zobaczyć, jak parominutowy cielak na chwiejących się jeszcze nóżkach dołącza do stada. Krowy są rasy kałmuckiej, odpornej na tutejsze ciężkie warunki, hodowane na mięso. Naturalność tej hodowli robi na nas duże wrażenie, czujemy się jakbyśmy przeżywali sceny z westernu (tudzież filmu przyrodniczego) na żywo. Wieczorem po raz pierwszy kąpiemy się w ruskiej bani (takiej saunie), super sprawa! A Sława wraz z rodziną szykuje prawdziwą ucztę z baraniny i innych domowych przysmaków.