Aktualności‎ > ‎

Trans Gobi

opublikowane: 10 wrz 2013, 20:20 przez eferde   [ zaktualizowane 13 lip 2014, 10:25 ]
11.09.2013 Zamyn Uud, Mongolia

Znajdujemy się w ostatnim mieście przed granicą z Chinami. Nie spodzielwaliśmy się że będzie takie duże, ale dzięki temu mają tu internetową kafejkę.

Zaraz za Ułan Bator spotykamy parę z Niemiec, którą poznaliśmy już trzy miesiące temu w Kazachstanie (ci od żółtej ciężarówki "IFA"). Bardzo miło nam widzieć znajome twarze na końcu świata. Droga z Ułan Bator ciągnęła się długo przez bezkresne stepy. Po drodze mieliśmy okazję spróbować gotowaną krowią raciczkę, podziwiać nocne niebo nad stepem (widać Drogę Mleczną!) no i pokonać mongolską część pustyni Gobi. Wcześniej słyszeliśmy, że będziemy pchać rower przez 200km, tymczasem prawie całość jechaliśmy po nowym, gładkim jak stół asfalcie. Jedynie pod koniec pojawiały się odcinki w budowie ale i one nie były takie złe. Mimo wszystko takie przejechanie pustyni to nie takie hop. Dużo łatwiej przebić dętkę, a akurat kończył nam sie klej do łatek, dodatkowo nasz towarzysz podróży, Kwiatek, łapie solidne zatrucie i jeden dzień nie ruszamy się z miejsca, za to wypijamy cały nasz zapas wody. Jakby tego było mało, jednego wieczoru zrywa się prawdziwy huragan, który nie pozwala nam dalej jechać i łamie stelaż w namiocie. Na szczęście nawet na takim bezludziu znajdują się pomocne dusze i udaje nam się to wszystko jakoś przetrwać.