Aktualności‎ > ‎

Przystanek w drodze na Krym

opublikowane: 2 maj 2013, 14:29 przez eferde   [ zaktualizowane 11 lip 2014, 08:36 ]
2.05.2013, Mikołajów, Ukraina

Piszemy z dużego miasta, Mikołajowa. Docieramy tu dużą i nudną asfaltówką, którą musimy narazie jechać, bo nie ma żadnej alternatywy, ale przynajmniej czasem trafiają się ładne widoczki.


https://lh3.googleusercontent.com/-w9AF-ZZgAYY/UZPXeOUjRlI/AAAAAAAAExY/e9Gvb9rAYQs/s1600/IMG_1074.jpg

Po drodze wykąpaliśmy się pożegnalnie w morzu, bo nasza trasa póki co będzie się od niego oddalać. Na pierwszy nocleg za Odessą wybraliśmy brzeg jednej z wielu roztok (limanów). Niestety okazała się płytkim wodopojem dla krów, więc z wieczornej kąpieli nici. Na dodatek rogacze nad ranem z.zainteresowaniem otoczyły nasz namiot, na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach. Mikołajów położony jest przy ujściu dwóch dużych rzek, Ingułu i Bohu do Morza Czarnego, które tworzą tu wielką roztokę, przypominającą nasz Zalew Szczeciński. Gości nas Anton poznany przez CouchSurfing. Anton ma swój interntowy sklep rowerowy (specjalizujący się w rowerach BMX) i pomaga nam znaleźć szprychy o właściwym rozmiarze i speca od centrowania kół (bo szprychy w naszym pękają za często). Dobrze trafiliśmy, polecamy Antona wszytkim podróżującym. Jest bardzo profesjonalny i pokazuje nam najciekawsze miejsca i zabytki w centrum 500-tysiecznego miasta. A zatem: szkołę morską, XIXw salę ślubów, obserwarotorium astronomiczne, pierwszą szkołę żeńską, pływający most, port i stocznie (dawniej była tu główna baza floty rosyjskiej, a później radzieckiej na Morzu Czarnym) i jeszcze parę innych. Anton i jego przyjaciele znają dobrze język ukraiński i zwracają nam uwagę, gdy wymsknie nam się jakieś rosyjskie słówko (przepraszamy, na tym etapie jeszcze nie do końca łapiemy różnicę między ukraińskim, a rosyjskim!). Jest to dla nas zaskoczenie, ponieważ w tych stronach bardziej popularny jest rosyjski. Młodzi niechętnie też robią sobie zdjęcie pod pomnikiem Lenina.


https://lh3.googleusercontent.com/-bZp6y_uYn-w/UZPXgfC26uI/AAAAAAAAEyQ/4a6rTtKsPeE/s1600/IMG_1106.jpg

Minął już miesiąc od naszego wyruszenia z domu. W pogodzie przeskoczyliśmy ze śnieżnej zimy w.słoneczne lato (nie wiemy jak w Polsce, ale np. w Kiszyniowie o 19:30 bylo +25*C). Od domu oddaliliśmy się o 1900km. Jest to zatem już nasza najdłuższa czasowo podróż, ale jeszcze nie najdalsza, w 2011r. przez jeden miesiąc po Polsce i Ukrainie zrobiliśmy blisko 2400km.