Aktualności‎ > ‎

Pozdrowienia z południowej półkuli

opublikowane: 2 cze 2014, 00:44 przez eferde   [ zaktualizowane 20 lip 2014, 06:28 ]
2.06.2014, Padang, Sumatra, Indonezja

Meldujemy się z największego miasta Sumatry Zachodniej. Na wschodzie przemierzaliśmy ogromne połacie upraw palmy olejowej, minęliśmy kilka większych miast i dziesiątki małych wiosek.


https://lh4.googleusercontent.com/-ogji2LvgaOY/U5vty3S1nqI/AAAAAAAAQPM/hpiCohwqMUA/s1600/P5280236.JPG

Kilka dni temu udało nam się przekroczyć równik! Przechodzi akurat przez wysokie pasmo górskie oddzielające wschód Sumatry od zachodu, a ukryty jest gdzieś w gęstej tropikalnej dżunglii.


https://lh5.googleusercontent.com/-AAAwRCFhaK4/U5vtRJPZruI/AAAAAAAAQNM/5nQJFoYAj_c/s1600/P5280116.JPG

Jechaliśmy z włączonym GPSem, żeby go nie przeoczyć. Równik oznaczony był jedynie czerwono-białą kulką bez żadnego opisu, ustawioną nieco na północ od prawdziwego środka Ziemi (pewnie nie było GPSów jak ją stawiali).


https://lh6.googleusercontent.com/-mURuqnj-Xk4/U5vtZsegzKI/AAAAAAAAQNs/0ah6T1Cpx0Y/s1600/P5280160.JPG

Po drodze spotykamy profesjonalną indonezyjską grupę cyklistów, którzy też jadą do Padangu, ale nieco inną droga więc wymieniamy telefony i spotykamy się z nimi następnego dnia w mieście.


https://lh5.googleusercontent.com/-Q9N4dfYeoGM/U5vuLFnpj0I/AAAAAAAAQQs/eLhgFbCMHyE/s1600/P5300306.JPG

Poznajemy Afifa, który organizuje nam aż trzy noclegi, w tym jeden w szkole razem z resztą załogi rowerowej.


https://lh6.googleusercontent.com/-3j04c5P1otA/U5vu79dzGyI/AAAAAAAAQT0/ZZQbtzOImX0/s1600/P6020423.JPG

Wybieramy się w niedzielę na wycieczkę po mieście, wieczorem jemy wspólny obiadek (w Indonezji nie używa się sztućców), a rano całą górę durianów (słowo durian wywołuje okrzyki radości, owoc uwielbiany przez wszystkich). Słowem bardzo miły weekend. Indonezyjczycy są weseli, nieco dziecinni, szczerzy i nigdy się nie spieszą. Początkowo nawet nas to wkurzało, na przykład gdy jadąc słyszymy częste "hello mister", czy samo "mister", gdy długo czekaliśmy na swoją porcję w knajpce, albo chcąc kupić bilet na prom mijaliśmy armię krzykaczy przywołujących klientów do swoich okienek.

Jedziemy dzisiaj w stronę ładnego wulkanicznego jeziorka. O noclegi się nie martwimy, bo tubylcy są chętni do pomocy, przenocują w swoim domu, kanciapie albo pod daszkiem. Sumatra jest fajna, czuć swojski klimat, trochę jak nad rosyjskim Bajkałem. Zagranicznych turystów nie ma prawie wcale, a są góry, wulkany i miasteczka z oryginalną architekturą. Szkoda, że musimy już wracać!