Aktualności‎ > ‎

Chińskie żniwa

opublikowane: 10 paź 2013, 22:18 przez eferde   [ zaktualizowane 16 lip 2014, 02:52 ]
9.10.2013, Qingdao, Chiny

Od Pekinu do Qingdao ciągną się dość mocno zaludnione tereny rolnicze. Pola kukurydzy i bawełny ciągną się bez końca. Trwają akurat żniwa, więc Chińczycy całe dnie spędzają przy zbieraniu plonów. I to dosłownie, siłą rzeczy często rozbijamy nasz namiot nieopodal pól i widzimy, że pracę kończy się tu długo po zachodzie słońca (ciemno się robi w sumie dość szybko, bo koło 18), a zaczyna nawet o 5 rano (tak, wstajemy tak wcześnie, bo śpimy od 19;-). W związku ze żniwami wszystkie mijane miasta zasypane są suszącą się kukurydzą, a przy skupach bawełny leżą wielkie hałdy białego puchu.



Dla urozmaicenia widoków zbaczamy z drogi na Qingdao i odbijamy nad Morze Żółte, w rejon delty Żółtej Rzeki. Jeszcze w Pekinie widzieliśmy ładne zdjęcia z tego rejonu, w atlasie "Geografia Chin". Tymczasem trafiamy na centrum wydobycia ropy naftowej (albo gazu ziemnego), a Żółta Rzeka którą niewiele później przekraczamy jest intensywnie wykorzystywana do nawadniania pól bawełny i w sama rzeka tak wielkiego wrażenia już nie robi (w końcu jedna z dwóch najbardziej znanych chińskich rzek), a z wody wystają łachy piachu.



W Qingdao czekamy dwa dni na prom do Korei. Zatrzymujemy się tu u sympatycznego Chińczyka z couchsurfingu, Nana Li. Qingdao jest w sumie miastem jak każde inne do tej pory w Chinach. Stara zabudowa jest wyburzana, a jej miejsce stawiane są nowe, nijakie i anonimowe wieżowce. Jedynym z niewielu elementów wyróżniających są pozostałości po krótkim okresie istnienia tu niemieckiej kolonii na przełomie XIX i XXw. Niemcy założyli tu oczywiście browar, a wytwarzane tu piwo "Tsingtao" jest do tej pory najlepsze i najbardziej znane w Chinach (przynejmniej wg. naszego gospodarza). Do gustu przypada nam jednak co innego, a są to plaże nad Morzem Żółtym i samo morze z dużymi falami. Plażowanie zajmuje nam więcej czasu niż chodzenie po mieście. Tym miłym akcentem kończy się nasza pierwsza wizyta w Państwie Środka (przyjedziemy tu jeszcze później, z Japonii).