Aktualności‎ > ‎

Pierwsze koty za płoty...

opublikowane: 6 gru 2017, 15:01 przez eferde   [ zaktualizowane 6 gru 2017, 15:05 ]
...w rowerowaniu z dzieckiem.

Wągrowiec, 6.12.2017

Po wielomiesięcznej przerwie, w połowie listopada nasz żółty tandem zapakowany w karton ponownie trafił do luku bagażowego samolotu. Tym razem oprócz tandemu zabraliśmy jeszcze przyczepkę, bo niemal rok temu do rowerowej załogi dołączyła nasza córka, Jagódka.

https://lh3.googleusercontent.com/0A5JAVholHq0mlLnm8ASAG_3wSdzZEy6_XZfDQurVK-1fUEzBWr6gcDvpk9zm2uX0TPuo_KJl8Z16ElacWx2MMfErEaAuMMMusi1Yd75e70aFfvErou4PM0nKqhOvaAqxNseU3kKz2_PMc8bbpayrvJL6YtwxhoTFdHp8PljZumyAMFENFLQXzEgKKAdCGoQDrpQdifQ0j5EnShHZkpnPDuvXfuk4A0lnnnL6Fl_XS9lQWg_xHJO3fZ0vOcKz2ZiOZRwxS6_va0oZYiiP1KzWZ2mNFdrlpa41eAmrgT2WewedbnVVY8GNXq4_jJKjUdt4gqvYoc2TAxJ-sSCZ_P2nf0udA4K44FjaU6UfMs-MNL9Sv3vNPHVN6klc33O_OhlzCl_v4MlL0buEN3TlT0pXs_xNWLXgKuFBeXbkGMj_4Bq_j_veRLvEgtXgK-HVm1eczbmAEDKV5L0rkyWId_cC38lCS8gQFhljypksVY0BzYgI2R4GJ9kZqACpABV-pYd_S0CT2Jj-HSULfSzudz20POJi-c603fEWEJPGYcihwlX7eVqlOqLjofZ_VoCiUX_oe8v7oze1lqnHbWIIbXXLuToflyE10TT_POLLfb92z0=w984-h656-no

Parę dni od powrotu zebrały nam się takie myśli na temat debiutanckiego wyjazdu z dzieckiem:

Gdziekolwiek są rodzice tam jest dom.
Rowerowych wycieczek na żółtym tandemie mamy już za sobą kilka, ale na takiej z doczepioną przyczepką z małym, 11-miesięcznym człowieczkiem w środku jeszcze nie byliśmy. Co nieco o wyprawach z dziećmi dowiedzieliśmy się od bardziej doświadczonych Kajtostanów i Podróże ku Naturze, ale i tak nigdy nie wiadomo jak będzie się zachowywało i reagowało własne dziecko.

https://lh3.googleusercontent.com/EqwlO-JmN7xHZ0A6Yv3PvZtPFgEZ5eDhgLT0158596rSO3MsGdP-HLh7Y_UTyJJbTOhTDYqfXwjap7u3nW_2OWH-oVScoBVlSu66M9HqWHP1Wj2hKQPA3PPlsNYX666zUFU3Q40xpCJmw739oBA_KZYbOuT7wWXo5Flt5aDHriRDaUKkKn1VWoyzZixOYHgdn1-rORo0ajDjoDkc_RjBadAiEE-S6KuoUs0FjUhP_cIsAyyot7sSFrasVdnhf2IalP5IW6w-Rqxoa582QsLfJ8h41Z-4uVdhSbUc6HIrFn66A6oWytdxF4yaO3lmJp-Uq7S71E3YeFQEpRVvQWZ8SV8HZ5j8B7xoe1WVGv8RLey4TfbZbLMWswT-oLm0_zvugoqrebSWlHDaknTdqS-8B6g43v5CuVbCH2sGNPzDh3_93bE-0zrrDRBkPO2QVNaf3e6BKi_tHU_QEeXGJ4LaYSIRFw155MKDeRYeL5iGFQz5sGd1c4BVwrA_12EUKlV88kXzKDKKECok2S9RdcQyv2QUrsLlYvAxBRPUUr0htCAFy0sXf-39JjDYeq5uNwDsSBQvbikqmteTTEE_jWnwrWpar0nZUVah1ivGMdQPjM0=w984-h656-no

Plan był taki, że na 2 tygodnie lecimy do ciepłego i słonecznego kraju, a takim w listopadzie jest Hiszpania (konkurencyjna Grecja miała średnie temperatury listopada niższe o niecałe 2*C). Kierowaliśmy dostępnością linii lotniczych latających z Poznania (czyli niedaleko domu), by oszczędzić małej Guci dodatkowych kilometrów w samochodzie. Na miejscu ruszamy przed siebie, po drodze nocując pod namiotem, gdzie nas noc zastanie.

Kraj wybrany, akcesoria rowerowo-wyprawowe już mamy, a przyczepkę kupiliśmy i używamy od kilku miesięcy. O przyczepach nie będziemy się rozwodzić (nasza jest obszerna i mieści dużo więcej niż tylko Gucię). Ważne jest to, że w samolocie leci za darmo jako wózek (dwie rzeczy dla dziecka można wziąć bezpłatnie: wózek/fotelik/łóżeczko, przynajmniej w Ryanairze). Pakowanie mamy już obcykane - zawijamy wszystko w kartony, bagaże podręczne w worki transportowe i ponadto wyjątkowo obszerne: damską torebkę i torbę do laptopa.

Co się zmieniło? Całą jedną sakwę wypełniają ciuszki dla małej, torebkę zapełniają zabawki, a torbę od laptopa ulubione książeczki (z perspektywy czasu wiemy, że warto było to wszystko zabrać). Oprócz tego jeszcze siata z jedzeniem i pieluchami – nikt nie zwrócił uwagi, że to ponad limit.

https://lh3.googleusercontent.com/-MDpjgomQggghF8FuxZOydCAmZT7-dYPyYAxSkc37_1R9XQwG_DwvROS8vtN31um3uOjiyC3kvlwtFwzw2_R8iUpcZQ0SB7ZJKkUwnQ3Su0RykPHw6zNXedxrX6sue_eKd1q3n5EK96TX0oQUOfFJERn1AHB69lvre-yf4l2Y3vt-WDfbwSBxSCHb4MQ_G4UO3lJ_bU6N0NRsw2ZvOhMh_o54foR95a20UM2fnA-k8Fju1rWBtLXzAijE0bzJREAcS5lavkiz7UuojIKx2_Qo05WMf6-A1o8luJmhwBCHwL6-npMlOfoPJga1hZH4EzFAD_gDKIxL2mhnz0d4Bs-ab0Tok8oLDdG8yHB8EVLnl1wUbO81lwOWcQ95P5jJm7OpPcV3hw-tNrBHiSfhmZ86sTvOaIhjgIpDrwNitdxdnEdOpxL8UUDGBGPZ0jQhGBH53ccK3goHSh9BIEsMqMLUSZkKI6ftn15kYm68L387VL7oXKx5tH1m-D3BctkaYZAodFp0QDvuJhSQO4mZVj9HPF2cyONGi4vCrLz5QQXFYekrROat_VGdjxEOswh7BxmkxIQS_rk6cN3O4FEjNVoUDmlAx4YEzWo3A5jBeBT5C8=w984-h656-no

Generalnie podróż z maluchem nie jest bardzo kłopotliwa. Może wynika to z łagodnego charakteru małej Guci. Dziecko nie jest świadome kłopotów typu brak gazu do kuchenki, czy rozglądanie się za dogodnym miejscem na namiot. Małemu człowiekowi takie spędzanie dnia na świeżym powietrzu, ciągłe pikniki i biwakowanie pod namiotem sprawia wielką frajdę, gdy tylko rodzice są obok. Podróż dostarcza zdecydowanie więcej przeżyć, niż kolejny dzień w dobrze już znanym, domowym otoczeniu. Może większą krzywdą od tułaczki jest zostawianie takiego malca na 7 godzin bez mamy, kiedy ta musi iść do pracy.

Wybierając się na wycieczkę z dzieckiem należy wziąć pod uwagę, że nie przejedzie się tylu kilometrów, co zazwyczaj. Nam wyszła średnia nieco ponad 10 km dziennie, maksymalnie około 20. Brzmi zabawnie, tyle przecież można przejść pieszo. Na mały zasięg wpływają przede wszystkim częste przystanki na jedzenie i zabawę. Pakowanie i cała reszta czynności codziennych trwa dwa razy dłużej, bo jedna osoba niemal całkowicie pochłonięta jest pilnowaniem malca.

https://lh3.googleusercontent.com/ufw9ZJ19mYaTKY4LIesn4gwm6C78KTDHPoD4YHU6CpScthsG44dn566wnybdA34jSEeKC0YUj_oxJOJQ3r8bxou16ReegNYBf_b-iq0_BfMHFLmlaJaKQPGdzf4JQODElxDaG0-YKAMBnHj0Vcany-uyyD3FwXGUC9SMX9uYrQ2FGm3X4kJjELUpHRVm1Qi5U4h5olHLqSWQfqNpCD_9PxGLwp5CEusNu8OKBFUZr4DsvwpMQR0iyHj2NTCJQMuijuv-axWIsV0IX8OrxDNq1mf9GPITDmwQSom1Ivs1o5f108EiiJDJtd4JWpD9nbLScrqAufvNvggNaQoAdJnB6Y1QywvUAELYCxygC0J9EZJc4WAz09yN3JOyd4CuucBVi-MDkh31D0c_5kvKY8J4tF6fNPGAdQtHh463U1jGdC0OGvwKKxLMPo44hmWpptf11i812W24YYkYouY7mrLi7yhqQ__usDkTI0yGqMSAMQjcb7t6ktpfjBOU4NmFLGbw7PhIMttPovOmL9FN_q89YpwzHgaptZMHPqtwr5N3Y96jeFEegjgWAdt-ubyYtQvBIBYKe_SF_ptlEL080Ao31HqwNiIAPfWiKtmAwOIKaeo=w984-h656-no

Zdarzyć się może, że trzeba będzie stanąć pod dachem, gdy zauważymy, że może dojść do przeziębienia. Lepiej mieć przy sobie jakieś dziecięce paracetamole. W końcu dziecko nie powie, że jest mu zimno. Z drugiej strony nie należy przesadzać z ubieraniem na noc (my przesadziliśmy i biedactwo czasem pociło się jak szczur), bo jest ogrzewane z obu stron przez rodziców.

Ogromnym ułatwieniem kwestii karmienia dziecka jest zawsze ciepłe i świeże mleko prosto od mamy. Pewnie jest to możliwe, ale w warunkach biwakowych przygotowywanie mleka z proszku mogłoby być kłopotliwe.

https://lh3.googleusercontent.com/jnvugNQiV2-6Y8lJGObcatBtqf19nOsbIxHk9mHrfVv98EBLLhxW7pEXpRQbx96tii9fXPw1qpLgqtp9twUHXOIJhywbQcz6X1LP_GLkSW9hnMk_fai1JKI3SYbZ7-Uf68HR0UKyLEouLTqGvLlkX7QfP6yCZVqb2rdXJ9LWDEEwgAmgCcBCM1o7pYXSrgKkROvge9noIuAOGViGIrXbOGwpGn3s0oXrMeZhLe-bbSZfegmfasZbIPyIzBbwdF8OHuiA3edzMgqk7EotTxUBWX4Bow8iCo86eIv4cmF5MqABF9rlJ55Mtoqw3wbELDo9e1L-GtRyk37C8BqNuGv7PcKReKrpn42zMkWSPYeAP4o49t3WA-IBaGQ03ARXuawHj2qywSn3N8NG-LN6mezGSLrsmtckVNeuFGXtzESoHBPCHXc7jJxIJz8bbnIUCvI_ib_HbII8RvWmrFWVhlJNs99Cc8VvRWoijNhOcRJYrRQuI3AZICI-2Wp08uTa6YG9YRd_33mV6sWDYZVS7Ot2SqoIwaQasOCYkt-s3risR88qgTQYkwUghNUO9OPgbIlkbQles53_2yXg_7bqEGVHJP5Srarc5zO_4SVtfEyrJPE=w984-h656-no

Nie jesteśmy wielkimi zwolennikami elektroniki, ale ważnym punktem każdego dnia był 10 minutowy seans dziecięcych teledysków (kundel bury i inne wlazł kotki). Chyba dlatego, że dzień kończył się szybko, bo już o 18, a o 19 już wszyscy byliśmy zawinięci we wspólnym śpiworze.

Dwa tygodnie i to w rozwiniętym kraju nie było logistycznym wyzwaniem. O zapas pieluch, jedzenie, picia, czy o pranie ubrań nie martwiliśmy się wcale – nie było potrzeby.

Pierwsze koty za płoty w rowerowaniu z malcem. Nie taki diabeł straszny!