Aktualności‎ > ‎

Mamałyga

opublikowane: 27 kwi 2013, 05:47 przez eferde   [ zaktualizowane 11 lip 2014, 07:52 ]
27.04.2013, Kiszyniów, Mołdawia

Jesteśmy w Kiszyniowie, stolicy Mołdawii. Gości nas tu Jarek, ktory uczy języka polskiego na tutejszym Uniwersytecie (ULIM). Opowiada nam wiele ciekawych rzeczy o Mołdawii, trochę o historii i zwyczajach. Wspólnie gotujemy mamałygę, którą zjadamy tradycyjnie bez użycia sztućców.  Pijemy mołdawskie wino z Cricovej, która leży 20km na północ od Kiszyniowa, a znana jest z ponad stu kilometrów korytarzy winnych piwnic, wykutych w dawnym kamieniołomie.


https://lh5.googleusercontent.com/-D6WKUxFdbhg/UX94ecA4VSI/AAAAAAAAEd8/fw261gVUn0E/s1600/IMG_0923.JPG

Docieramy tu jadąc główną drogą, która jest w trakcie remontu i miejscami ma już gładką jak stół nawierzchnię, po której bez strachu rozpędzamy się do 50km/h z górki. Dookoła nas same sady i.winnice, z ktorych słynie Mołdawia. Świeżo poorana ziemia jest ciemno-brązowa. Pomiędzy sadami rozciągają się łąki, na których pasą się krowy i owce. Pomimo tego, że najwyższy szczyt kraju ma nieco ponad 400m n.p.m., nie jest tu łatwo jeździć rowerem. Ciężko natrafić na płaski odcinek drogi, za każdą górką jest następna, a za nią następna itd. Rano w Kiszyniowie ruszamy na zakupy na tutejszy rynek. Jest przeogromny. Kupujemy ser, który smakuje jak polskie oscypki. Na targu można spróbować każdego produktu zanim się go kupi. Trochę denerwujemy jedną sprzedawczynię, gdy po degustacji każdego rodzaju sera, ostatecznie nie bierzemy żadnego.

Zostajemy tu na drugą noc. Kiszyniów jest zbyt ciekawym miastem, żeby tylko przez nie przejechać.