Aktualności‎ > ‎

Bajkał już za nami...

opublikowane: 16 sie 2013, 21:35 przez eferde   [ zaktualizowane 13 lip 2014, 09:45 ]
Ułan Ude, 17.08.2013.

Dojazd tu zajął nam równo tydzień. Z Irkucka droga prowadzi od razu pod górę. Powoli wspinamy się na ośmiokilometrowy podjazd. Zaraz za nim Inka ma już dość i rozbijamy się tam na noc we trójkę, bo jedzie z nami Kwiatek, a niepodrodze (Ceca i Peter) zostali jeszcze w Irkucku coś tam załatwiać. Rozpalamy sobie ognisko, może odstraszy niedźwiedzie. Kolejny dzień to ciąg dalszy stromych podjazdów i zjazdów. Najwyższa przełęcz miała ponad 900m n.p.m. i to tuż przed Bajkałem, co oznaczał ok. 500m różnicy poziomów do tafli jeziora. Podczas zjazdu stajemy i polewamy hamulce wodą, która  w mig zamienia się w parę. Trudy dnia wynagradzamy sobie ciepłym, wędzonym omulem, który jest najlepszą rybą jaką do tej pory jedliśmy.



Bajkał znowu był zimny. Kwiatek zrezygnował z kąpieli po zmoczeniu nóg (my nie wymiękliśmy). Rozbijamy się tuż przy brzegu, a wiatr łopocze namiotem i zagłusza szmery grasujących w pobliżu szczurów. Droga nad Bajkałem jest bardzo ładna i wcale nie nudna. Z lewej Bajkał, z prawej góry Chamar Daban (najwyższe szczyty mają ponad 2000m n.p.m.), a droga wije się to do góry, to w dół. Przed Wydrinem skręcamy do miejscowości Ciepłe Jeziora, gdzie podobno są ciepłe jeziora właśnie. Płacimy za wstęp 5zł, przeciskamy się przez tłum turystów i wskakujemy do wody. Nic szczególnego, temperaturą przypomina polskie jeziora na początku lata. Trochę czujemy się oszukani, ale naprawdę piękne widoki i krystaliczna woda jest wystarczającym powodem, by przejechać te 5km po bardzo kiepskiej drodze.



Rozbijanie namiotu nad jeziorem kosztowało 50zł, więc wybieramy inne miejsce, nad rzeką. Rzeka jest niczego sobie, boimy się wejść do wody, bo nurt jest bardzo wartki.  Rozpalamy ognisko nad brzegiem z widokiem na wysokie góry. Krajobraz do złudzenia przypomina Alaskę i film "Into The Wild". Noc jest bezchmurna i widać mnóstwo gwiazd. Kilka spadło pozostawiając jasną smugę, która szybko znikła. Kolejne dni jedziemy już w piątke, bo dogonili nas Piotrek i Ceca. Z żalem odbijamy od Bajkału. Zabieramy sobie jeszcze trochę jego wody do worka, wrzucamy pieniążek buriackim zwyczajem i docieramy do pięknej i wielkiej rzeki Selengi. Droga prowadzi wzdłuż krętej rzeki, a krajobraz stepowieje. Pojawiają się stada koni i krów, błękitne sroki i żółte maki. Piękną drogą docieramy do dzisiejszego noclegu - Ułan Ude. Jest to stolica Autonomicznej Republiki Buriacji. Główną drogą dojeżdżamy do słynnej, największej na świecie głowy Lenina, gdzie czeka na nas Kwiatek, który wyprzedził nas, by zrobić wizę do Mongolii.


https://sites.google.com/site/inkaolopl/home/bajkaljuzzanami/IMG_4402.jpg?attredirects=0

Pod pomnikiem głowy siedzą też dwaj polscy motocylkiści. Głowa jest rzeczywiście duża (ponad siedem metrow wysokości) i oryginalna. Robi większe wrażenie niż pozostale Leniny na innych placach. Z Ułan Ude roztacza się ładny widok na beżowe góry, nieporośnięte lasem i wielką rzekę Selengę, nad którą rozbijamy nasze namioty. Do Mongolii stąd już tylko rzut kamieniem, więc do granicy powinniśmy dojechać za kilka dni!